To pytanie pada zwykle z nerwowym uśmiechem: „a co mi grozi, jak się spóźnię?". Zbieramy więc w jednym miejscu kwoty, które najczęściej pojawiają się przy kontroli — z jednym ważnym zastrzeżeniem na końcu.
Brak ważnej legalizacji tachografu
Jazda pojazdem z tachografem bez ważnego sprawdzenia okresowego to naruszenie. Orientacyjnie:
- kierowca — do 2000 zł,
- osoba zarządzająca transportem — do 2000 zł,
- przedsiębiorca (firma) — od 1000 zł do 5000 zł.
To akurat najłatwiejsza kara do uniknięcia, bo termin znasz z dwuletnim wyprzedzeniem. Pisaliśmy o tym osobno: co ile lat legalizacja tachografu.
Brak pobrania danych w terminie
Tu obowiązek leży po stronie firmy, nie kierowcy. Dane trzeba pobierać: z karty kierowcy co najmniej raz na 28 dni, a z tachografu co najmniej raz na 90 dni. Za przekroczenie:
- 500 zł za każdy pojazd, z którego nie pobrano danych z tachografu,
- 500 zł za każdego kierowcę, którego karty nie sczytano na czas.
Przy większej flocie te „pięćsetki" potrafią się szybko zsumować. Jeśli nie chcesz tego pilnować ręcznie, oddaj to nam — opisaliśmy obsługę na stronie pobieranie i archiwizacja danych.
Jazda bez karty kierowcy
- brak ważnej albo uszkodzonej karty (po okresie awaryjnym) — ok. 500 zł,
- użycie cudzej karty lub nierejestrowanie aktywności — 2000 zł,
- do tego drobne: 200 zł za każdy brakujący wydruk, 50 zł za brakujący wpis ręczny.
Przy zgubieniu, kradzieży albo uszkodzeniu karty można jeździć maksymalnie 15 dni, robiąc wydruki, i trzeba w ciągu 7 dni złożyć wniosek o nową.
Ile maksymalnie z jednej kontroli
Kary się sumują, ale do pewnych pułapów. Z jednej kontroli drogowej to orientacyjnie do 2000 zł dla kierowcy, do 3000 zł dla zarządzającego transportem i do 12 000 zł dla firmy. Wyższe limity (do 30–40 tys. zł) dotyczą kontroli prowadzonej już w samej firmie i zależą od liczby kierowców.
Ważne zastrzeżenie
Powyższe kwoty są poglądowe. Podstawą jest ustawa o transporcie drogowym z jej załącznikami, a taryfikator bywa nowelizowany — zdarza się też, że inspektor i sąd różnie liczą np. terminy pobierania danych. Traktuj te liczby jako rząd wielkości, a nie wyrok co do złotówki.
Wniosek jest prosty i nudny zarazem: najtaniej wychodzi pilnowanie terminów. Terminowa legalizacja, regularne pobieranie danych i porządne rozliczanie kierowców kosztują ułamek tego, co jedna nieprzyjemna kontrola. Jak chcesz mieć to z głowy — zadzwoń, ustawimy terminy.